Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa

35-letni Grzegorz Kopernicki, przez ostatnie lata występujący w Promieniu Żary, jest jednym z nowych nabytków Chrobrego. W rundzie wiosennej, podobnie jak Kamil Szczęśniak, będzie musiał udowodnić, że nie pomylono się co do jego osoby. Jest zarazem drugim z kolei ściągniętym z Żar piłkarzem w ostatnim czasie. Pierwszy Jarosław Gad wniósł sporo do zespołu, więc w przypadku jeszcze bardziej doświadczonego Grzegorza Kopernickiego oczekiwania są spore. Tygodnikowi Głogowskiemu opowiada m.in. o tym, co ściągnęło go do Głogowa i przyczynach słabej postawy zespołu w ostatnich meczach sparingowych.
Sam piłkarz w rundzie jesiennej zdążył pokonać Michała Długosza przy okazji potyczki ligowej Chrobrego z Promieniem, a dla MZKS-u strzelał już w sparingach, jednak zaznacza, że nie tego należy się po nim spodziewać.
– Nigdy nie byłem bramkostrzelnym piłkarzem. Skupiam się na czym innym – mówi.

Co zadecydowało o tym, że wybrałeś akurat Głogów?
– W moim poprzednim klubie, Promieniu Żary, nie kwapili się do przedłużenie wygasającej z końcem roku umowy, a ja nie chciałem czekać do ostatniej chwili. Pośrednikiem między mną a trenerem Chrobrego był Jarosław Gad, którego znam ze wspólnych występów dla Promienia. Pod uwagę brałem kilka czynników, ale przede wszystkim to, że klub jest stabilny finansowo i ma możliwość korzystania z tak pokaźnej bazy sportowej. Sam byłem w Żarach trenerem i doskonale wiem, jak ważne jest dobre zaplecze. Tego w Głogowie może pozazdrościć wiele polskich klubów.

W Głogowie zapotrzebowanie na dobry futbol, jak i presja ciążąca na piłkarzach, są spore. Jesteś doświadczonym piłkarzem, więc odpowiedzialność za wyniki spadnie po części na Ciebie.
– O ciążącej presji zdążono mnie już poinformować, ale ona przecież też jest potrzebna. W przypadku samego meczu nie myśli się o wywieranym nacisku, koncentrując tylko i wyłącznie na grze, więc absolutnie nie obawiam się tego. Poza tym każdy wie, że Chrobry od trybun otrzymuje przede wszystkim silne wsparcie.

Kibice liczą po cichu, że włączycie się do walki o awans.
– To jest piłka, w której wszystko jest możliwe. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Jednak wasza postawa w meczach sparingowych nie napawa optymizmem.
– Nie ma powodów do paniki. W końcówce okresu przygotowawczego wyszło na wierzch przeciążenie i nieustanne treningi na płycie ze sztuczną nawierzchnią. Mieliśmy jej serdecznie dość. W przeciwieństwie do niektórych rywali, dla których było to jakieś novum, przez co nie brakowało im werwy. Gdy ostatnio po raz pierwszy przeszliśmy na naturalną trawę, momentalnie wróciła radość z gry i treningów. Poza tym to tylko, a nie aż sparingi. Zawsze należy podchodzić do nich z dystansem.

Choć jesteś pomocnikiem, jesienią strzeliłeś Chrobremu bramkę, dwukrotnie trafiałeś też w tegorocznych sparingach. Tego spodziewać się po twojej grze w rundzie rewanżowej?
– Nigdy nie byłem bramkostrzelnym piłkarzem, choć zdobywanie goli zawsze cieszy. Trener głośno mówi, że mam być wzmocnieniem drużyny, więc chcę wnieść do niej coś konkretnego. Przede wszystkim na tym się skupiam.

źródło: Tygodnik Głogowski