Nowosolsko-głogowskie, zawsze ciekawe potyczki

Sytuację Chrobrego, począwszy na klubie a skończywszy na samej drużynie, znamy jak własną kieszeń. Problemy Dozametu, o których już pisaliśmy, również nie są wielką tajemnicą. Zaryzykuję stwierdzenie, że w sobotę o godz. 16:00 spotkają się dwa najbardziej pogrążone finansowo kluby spośród wszystkich pozostałych naszej grupy III-ligowych rozgrywek.

Pozostaje pytanie – kto komu jeszcze głębiej wbije nóż w plecy? Mamy podstawy, by wierzyć, że to nie my doświadczymy tej przykrości. W zasadzie tak tego nie można nazwać. Są to powody, dla których każdy inny rezultat, aniżeli zwycięstwo „pomarańczowo-czarnych”, będziemy rozpatrywać jako klęskę na miarę tej żywiołowej.

W tym wypadku naszym szczególnym atutem powinna być osoba trenera. Wojciech Drożdż przez ostatni sezon prowadził zespół naszych sobotnich rywali, a jego pracę można rozdzielić na dwie części. Pierwsza to runda jesienna i niesamowicie pozytywna postawa nowosolan, dająca nadzieję nawet na II ligę (6. miejsce z pięcioma „oczkami” do lidera). I ta druga, z wiosny, ostatecznie pogrążająca wszelkie daleko idące aspiracje, a nawet więcej, bo tym razem dała powody, bo nie wierzyć w… III ligę w Nowej Soli (11. pozycja i punkt straty do strefy spadkowej). Obecny szkoleniowiec głogowian ma na pewno coś do udowodnienia tym, dla których był wrogiem nr 1 przez ostatnie miesiące trwania swojej kadencji. Dodajmy, że tych nie brakuje, nawet do dnia dzisiejszego. Ale przede wszystkim ma wiedzę, istotne informacje na temat kilkunastu zawodników, jacy tworzę team Dozametu. Jak cenna jest ta wiedza w celu rozpracowania przeciwnika – pisać chyba nie trzeba. Zresztą, jeden z piłkarzy Chrobrego sam niedawno przyznał. że szkoleniowiec duży nacisk kładzie na taktykę. No, to teraz ma niebywałą okazję, by się wykazać. Życzymy i zarazem głęboko wierzymy, że uczyni to z jak najlepszej strony.

Dotychczasowe wyniki Dozametu:

W TOR 4:1
D Skalnik 0:0
D Rozwój 0:0
W Walka 1:2
D GKS J. 1:1
W Gawin 1:2
D Szczakowianka 1:3
W Raków 2:0
W GKS K. 0:2

Respekt budzi wyjazdowe zwycięstwo nad liderem z Częstochowy. Ciężko powiedzieć czy wynikało ono z niebywałej mobilizacji nowosolan, czy jej braku u graczy Rakowa. Gospodarze zaczęli ofensywnie, co jednak nie chciało się przełożyć na bramkę. Zespół, który wcześniej nie przegrał ani razu w sezonie, któremu spieszno do opuszczenia III-ligowych szeregów, nie może przecież pozwolić sobie na stratę jakichkolwiek punktów. Tym bardziej na własnym podwórku ze zdecydowanie niżej notowaną ekipą. Tak zdawali się myśleć miejscowi, więc w miarę upływu czasu, w miarę co raz większej nerwowości, co raz bardziej się odkrywali, a to spotkało się ze skarceniem przez Dozamet. O wnioski nie trudno.
Kilka dni później kolejny pretendent do awansu, katowicki GKS, tych samych błędów już nie popełnił. Spokojna gra zaowocowała spokojnym zwycięstwem. Jednak przyjezdni mimo tego, że dawno nie mieli do czynienia z taką publicznością jak na Bukowej, co na pewno w jakimś stopniu paraliżuje, potrafili kilkukrotnie dojść do głosu. I w tym wypadku wnioski nasuwają się same.
Połączmy to teraz z faktem, iż sama nazwa „Chrobry” dodatkowo mobilizuje nowosolskie szeregi. Zapowiada się więc jazda pod górkę. Mobilizuje nie dlatego, że uważamy się za niewiadomo kogo. Opieramy się choćby na tym, co widzieliśmy przed dwoma laty. Nie ma co ukrywać, że takie porażki jak 3:5 czy 2:4 jeszcze na długo zapamiętamy. Oczywiście nie można nie wspomnieć o ubiegłorocznej postawie „pomarańczowo-czarnych” w Nowej Soli (zwycięstwo 3:0), a cofając się jeszcze dalej, do początków lat 90-tych – 4:2 i 5:1. Jak na dłoni widać, że potyczki obu drużyn w znacznej części przypadków kończą się pogromem jednej ze stron, co tylko nadaje dodatkowego smaczku sobotniemu pojedynkowi.

Miejmy nadzieję, że ostatnio mocno chwalona, ambitna postawa Chrobrego wreszcie zaprocentuje. Musi!

Do zobaczenia w sobotę tam, gdzie miejsce prawdziwego kibica. Oczywiście na dworcu.