„Powinniśmy włączyć się do walki o II ligę”

Transfery w zespole Chrobrego to w dalszym ciągu sprawa otwarta. Nasz klub zainteresowany jest pozyskaniem golkipera Górnika Wałbrzych – Łukasza Jaśkiewicza. Wałbrzyszanie jednak, póki co, nie chcę zgodzić się na odejście swojego młodego bramkarza.Bliski przejścia do „pomarańczowo-czarnych” jest obrońca SP Głogów – Mateusz Herbuś, a wśród testowanych zawodników znajduje się napastnik Piotr Adamczyk, którego ostatnim klubem był wrocławski Polar. Chcemy zakontraktować pięciu, siedmiu nowych piłkarzy, przy czym zostawiamy sobie furtkę po starcie I i II ligi. Z doświadczenia wiemy, że warto poczekać, bo duża grupa zawodników po prostu nie załapie się tam do gry i wtedy będzie szukać zatrudnienia w niższej lidze – mówi dyrektor Chrobrego Zbigniew Szykulski. Kontraktów nie podpisali jeszcze Tomasz Urbaniak i Maciej Soboń – informuje Słowo Sportowe. Poniżej rozmowa z tym ostatnim.

Jest pan zadowolony z warunków, jakie zaproponowali działacze Chrobrego?
– Jeszcze nie podpisałem żadnej umowy. Jestem po słowie z trenerem Kujawą, trenują już z pierwszym zespołem, ale jeszcze nikt z działaczy się ze mną nie kontaktował. Na razie muszę się jak najlepiej przygotować do gry, a o korektach możemy rozmawiać później. Kiedyś może mówiłbym inaczej, ale teraz zmieniłem swoje podejście do piłki.
Co miało na to wpływ?
– Życie nauczyło mnie trochę pokory. Po aferze na stacji benzynowej i rozstaniu się z Górnikiem Polkowice, przeniosłem się do GKS Katowice. Tam przyplątały mi się dwie kontuzje – najpierw kostki, a potem wiązadeł w kolanie. Można powiedzieć, że ten pech z Polkowic powędrował ze mną do następnego klubu. Przecież przez niemal 15 lat grania w piłkę nie miałem problemów ze zdrowiem, a tu od razu straciłem ponad rok. Kiedyś taki uraz kolana mógł oznaczać nawet koniec kariery, a teraz lekarze szybko stawiają na nogi. Mimo wszystko nie traktują już futbolu tak jak wcześniej. Nie jest on już u mnie na pierwszym miejscu.
Mimo to zdecydował się pan wrócić do gry w piłkę.
– Kiedy dochodziłem do zdrowia po kontuzji, często odwiedzałem stadiony piłkarskie i z trybem oglądałem II i III ligę. Może zabrzmi to nieskromnie, ale patrząc na niektórych zawodników, byłem na siebie zły i miałem poczucie, że tracę czas. Spokojnie poradziłbym sobie w większości drużyn. Mam 27 lat i absolutnie nie jestem piłkarzem wypalonym. Wszystkim tym, którzy mnie skreślili, mogę pokazać, że jeszcze jestem coś wart.
Dlaczego wybrał pan Chrobrego? Przecież opinie na temat organizacji tego klubu są różne?
– Mieszkam w Głogowie, tu mam dom i pracę. Do powrotu na boisko namówiło mnie kilku przyjaciół. Znam tu sporo ludzi, często się spotykaliśmy i tak pojawił się temat gry w Chrobrym. Poszedłem do zarządu i trenera i zapytałem się, czy mogę podjąć treningi. Nikt nie robił problemów, więc rozpocząłem zajęcia. Początkowo nikt nie nalegał, żebym grał w pierwszym zespole. Dopiero pod koniec sezonu pojawiła się propozycja grania w III lidze. Wtedy było już jednak za późno. Ktoś tam czegoś nie dopatrzył i nie zostałem zgłoszony do III ligi. Grałem więc w rezerwach Chrobrego i spokojnie czekałem na koniec sezonu.
Gra w drugiej drużynie nie była chyba dla pana szczytem marzeń?
– Kiedyś patrzyłbym na to inaczej. Zawsze, kiedy musiałem grać w drugiej drużynie, odbierałem to jako sportową degradację. Byłem zły na wszystkich i na wszystko, że nie załapałem się do pierwszego składu. A teraz chciałem spokojnie przygotować się do sezonu, choć nieraz podchodziłem do gry zbyt ambicjonalnie. Denerwowało mnie podejście niektórych młodych zawodników, którzy nie zawsze dawali z siebie wszystko. Grało się fajnie, a do tego była okazje poćwiczyć stałe fragmenty gry. Szkoda, że wyniki drużyny były raczej średnie, ale z drugiej strony niewiele można zrobić, kiedy czasem na mecz jechaliśmy tylko w jedenastu.
Nie tęskni pan do ligowej piłki?
– Trochę tak. Postanowiłem jednak, że nie będę robił niczego na siłę. Chcę spokojnie pograć w III lidze, potem może pomyślę o czymś więcej. Teraz trzeba się przygotować do grania. Jeśli drużyna będzie wygrywać, to na pewno ktoś zwróci na mnie uwagę.
Obserwował pan grę Chrobrego w poprzednim sezonie. Widzi pan co się dzieje teraz na treningach. Na co was stać w nowych rozgrywkach?
– Wcześniej nie mieliśmy czego się wstydzić i myślę, że tym razem będzie podobnie. Mamy ciekawy i mocny zespół. Powinniśmy włączyć się do walki o awans. Potrzebne są nam jeszcze wzmocnienia, a bardzo ważne jest to, by mieć wyrównaną ławkę rezerwowych. Jeśli tak będzie, stać nas na bardzo wiele.
Na koniec pytanie o sprawy pozasportowe. Dużo ludzi kojarzy pana z zajściami na stacji benzynowej?
– Czas leczy rany. Mam nadzieję, że nie przylgnęła do mnie łatka łobuza. Najczęściej przypominają mi o tamtej sprawie koledzy, którzy czasami sobie ze mnie żartują. To, co się stało, już się nie odstanie, nie da rady cofnąć czasu, ale można wyciągnąć wnioski. Ja je wyciągnąłem.

źródło: Słowo Sportowe