Remigiusz Smolin: dziękuję i życzę awansu

To jest coś niesamowitego. Życzyłbym każdemu, aby coś takiego przeżył. A Chrobremu awansu, bo na niego zasługuje i myślę, że w najbliższej przyszłości cel osiągnie – powiedział po spotkaniu Chrobrego z Dozametem obrońca nowosolan Remigiusz Smolin, któremu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wręczono garść symbolicznych upominków za wieloletnie reprezentowanie barw głogowskiego klubu.

Mariusz Karpiński, trener Dozametu: Wygrał zespół tego dnia lepszy. Jesteśmy na innym etapie budowania drużyny. Chrobry ma już zespół poukładany, który będzie walczył o II ligę. A oceniając tylko to spotkanie, moim zdaniem na ten awans zasługuje. U nas niektórzy zawodnicy jeszcze trzy tygodnie temu nie wiedzieli co to jest gra w seniorach, a co dopiero w III lidze, także troszkę inaczej podchodziliśmy do tego meczu. Do Głogowa jechaliśmy po naukę. Dostaliśmy dobrą lekcję i w pewnym sensie wyjdziemy z niej silniejsi. Chrobry stworzył sobie o wiele więcej takich stuprocentowych sytuacji, ale były również momenty, które mogły zmienić oblicze pojedynku. W pierwszej połowie powinniśmy otrzymać rzut karny. Myślę, że kibice się ze mną zgodzą. Kto wie jak to wszystko potoczyłoby się, gdybyśmy go egzekwowali. Druga połowa była w naszym wykonaniu już lepsza, częściej utrzymywaliśmy się przy piłce, więcej zawodników wzięło ciężar gry na siebie, ale mimo wszystko tego dnia bardzo ciężko było osiągnąć korzystny rezultat przy tak grającym zespole Chrobrego.

Janusz Kubot, trener Chrobrego: Gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali parę tych stuprocentowych sytuacji, ten mecz mógłby wyglądać nieco inaczej i zakończyć się większą różnicą bramek. Cieszy to, że po raz kolejny tej bramki nie straciliśmy. Cały czas mamy problem z drużynami, które tutaj przyjeżdżają. Te głęboko się cofają, a nam jest trudno grać w takim układzie, bo bardzo mocno trzeba grać trudny element, czym jest atak pozycyjny. Goście w drugiej połowie otworzyli się i wówczas ten mecz stał się bardziej wyrównany, widowiskowy. Mieliśmy potwornie dużo okazji. Sam Igor Bikanov mógł zdobyć ze cztery gole. Tego, którego nie zdobył z pięciu metrów, gdy piłka odbijała się od słupków, to już w ogóle kuriozalna sprawa. Przy stałych fragmentach Piotr Błauciak miał trzy świetne szanse. Do tego te Konrada Węglarza czy Krystiana Kowalskiego. Moglibyśmy obdzielić nimi kilka spotkań. Rywale sprzyjało więc sporo szczęścia, ale trzeba ich pochwalić za to, że mają młody zespół, próbują grać, nie boją się, nie murują bramki, szukają swojej szansy. W pewnym momencie to widowisko zrobiło się ciekawe, ale w końcówce staliśmy się stroną dominującą. Grę uspokoiła druga bramka. Zwycięstwo cieszy, bo choć tabela ani drgnęła, to mamy tydzień komfortowej sytuacji i w spokoju możemy przygotowywać się do kolejnego meczu.

Remigiusz Smolin, piłkarz Dozametu: Mecz nam nie wyszedł. Chrobry był zdecydowanie lepszy. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, ale później przeszkodziła mi w tym kontuzja. Chciałbym podziękować za wspaniałe pożegnanie. Kibicom, zarządowi, byłej drużynie. To jest coś niesamowitego. Życzyłbym każdemu, aby coś takiego przeżył. A Chrobremu awansu, bo na niego zasługuje i myślę, że w najbliższej przyszłości cel osiągnie. Oczywiście wiedziałem, że nie będę tutaj wyzywany, bo przecież cały czas jakieś kontakty utrzymuję, ale nie spodziewałem się aż tak ciepłego przywitania. To pozostanie w pamięci na bardzo, bardzo długo. Dziękuję.

Łukasz Zaremba, bramkarz Chrobrego: Początek był strasznie ciężki. Mimo bramki na 1:0. Stwarzaliśmy sobie sytuacje i w pewnym momencie baliśmy się, że ich niewykorzystywanie się zemści. Dopiero po drugim golu zaczęliśmy grać swoją piłkę. Do tego momentu bardzo ospale i martwiłem się, że tak dobrze to się jednak nie skończy. Cieszy czyste konto w kolejnym meczu, ale z drugiej strony nie broniłem w nie wiadomo jakich sytuacjach. Nawet nie wypadało ich nie wybronić. Bo gdybym coś puścił, to byłaby to ewidentnie moja wina.