Sprawiedliwy remis z Lechią

Piłkarze Chrobrego zremisowali z II-ligową Lechią Zielona Góra 1:1 (0:0). Bramkę dla pomarańczowo-czarnych, już przy stanie 0:1, zdobył Paweł Woźniak po wrzutce Konrada Węglarza. Strata gola to wynik błędu broniącego w drugiej części Łukasza Stepokury. Remisowy rezultat zdaje się być najbardziej sprawiedliwym, bo obie strony stoczyły wyrównany bój, stwarzając sobie po kilka dogodnych do zdobycia gola sytuacji.

W Chrobrym meczowi z Lechią z boku przyglądali się kontuzjowani Łukasz Zaremba i Arek Waszkowiak. W spotkaniu udziału nie wziął także Radosław Kałużny, jedynie truchtając wokół boiska.

Pierwszą połowę głogowianie zagrali w podstawowym składzie i zwłaszcza przez pierwsze kilkadziesiąt minut wyglądało to dobrze. Choć pojedynek był wyrównany, to wówczas więcej zagrożenia stwarzali pomarańczowo-czarni. Krzysztof Kotlarski fatalnie spudłował, posyłając piłkę wysoko ponad poprzeczką, a dwukrotnie szukającemu szczęścia poprzez strzały z dystansu Mateuszowi Hałambcowi zabrakło niewiele. Ozdobą meczu mogło być to, co zrobił Piotr Błauciak. Po wrzutce w pole karne, piętą w wyskoku posłał piłkę w światło bramki i tylko słupek stanął na jej przeszkodzie.
Futbolówkę w bramce umieścili jednak zielonogórzanie, choć sędzia w tej sytuacji odgwizdał pozycję spaloną. Błąd popełnił Karol Janik, tracąc piłkę przed polem karnym, a o ile Paweł Łużny w pierwszym przypadku jeszcze obronił strzał zawodnika Lechii, o tyle wobec dobitki był bezradny.
Ta odsłona skończyła się więc bezbramkowym remisem i tylko potwierdziło się to, że Chrobry w lidze będzie groźny przede wszystkim za sprawą stałych fragmentów gry, strzałów z dystansu i dośrodkowań z bocznych stref boiska. Bardzo dobrze zdaje się funkcjonować zwłaszcza lewa strona z Mariuszem Wolbaumem, któremu wielu wróży przyszłość w zdecydowanie wyższych ligach, Karolem Janikiem, z którym rywale mają spore problemy i póki co występującym w charakterze zmiennika ambitnym Łukaszem Filipiakiem.

Drugie 45 minut wyglądało już gorzej, ale trener Janusz Kubot wprowadził do gry przede wszystkim zmienników, w tym czterech juniorów. W tej połowie nieco groźniejsi byli przyjezdni, którzy jako pierwsi ukłuli. Z rzutu różnego bardziej dośrodkowywał, aniżeli strzelał Mateusz Kolouszek, a wyskakujący do podkręconej i opadającej piłki Łukasz Stepokura nie zdołał jej sięgnąć i ta wpadła mu tuż za kołnierz. Zielonogórzanie jeszcze parokrotnie zmuszali bramkarza MZKS-u do interwencji, ale ten już nie dał się zaskoczyć, dwa razy zmieniając tor lotu zmierzającej pod poprzeczkę piłki. Do takiej interwencji zmusił go nawet… niefortunnie wybijający głową gałę Jarosław Mikutel.
Nie znaczy to jednak, że głogowianie w ofensywie nie istnieli. Na prawie czystą sytuację wychodził Konrad Kaczmarek, nie zdecydował się na strzał i po koleżeńsku oddał piłkę do wyżej ustawionego Konrada Węglarza, ten co prawda wpakował ją do bramki, tyle że z pozycji spalonej. W innym przypadku „Węgiel” uderzył minimalnie obok słupka, aż wreszcie wyrównanie padło na 10 minut przed końcem. Z lewej strony dośrodkował Węglarz, a całość głową skutecznie wykończył Paweł Woźniak.

Na antenie Radia Zachód grę Chrobrego chwalił trener Lechii Maciej Morawski.
– Po Chrobrym widać, że bardzo chce awansować do drugiej ligi. Ma ciekawy zespół i gra naprawdę bardzo ciekawą piłkę – mówił.

Sparing – 17 luty 2010, 16:30 – Głogów
Chrobry Głogów – Lechia Zielona Góra 1:1 (0:0)
Bramki: Paweł Woźniak – Mateusz Kolouszek.
Chrobry (I połowa): Łużny – Wolbaum, Błauciak, Kotlarski, Filbier, Herbuś, Janik, Kostek, Hałambiec, Kowalski, Sojka.
Chrobry (II połowa): Stepokura – Kosmala, Bukraba, Malesa, Mikutel, Żmijowski, Filipiak, Niedźwiedź, Woźniak, Kaczmarek, Węglarz.