Sześć razy „tak”

Piłkarze Chrobrego wzięli srogą rehabilitację za ostatnią troszeczkę kompromitującą wpadkę w Strzelcach Krajeńskich, gromiąc ostatni zespół ligi 6:0. Dla Tęczy Krosno Odrzańskie była to już ósma porażka z rzędu i przypieczętowanie pozycji na ligowym dnie. Z kolei Chrobry umocnił się w czubie tabeli. Nie najlepsza pogoda nie przyciągnęła na głogowski obiekt tłumów, ale ci, którzy jednak się pofatygowali na Wita Stwosza, nie mieli prawa narzekać. Widzieli długimi momentami efektowną grę i co najważniejsze efektowne zwycięstwo poparte efektownymi bramkami. Pierwsze ligowe gole dla Chrobrego zdobyli w sobotę wychowanek MZKS-u Patryk Kozłowski i Mariusz Wolbaum. Po raz pierwszy, choć tylko w tym sezonie, trafił też Paweł Woźniak, po raz ostatni robiąc to w sezonie 1996/97.
Zobacz galerię zdjęć ze spotkania.Piłkarze Chrobrego wzięli srogą rehabilitację za ostatnią troszeczkę kompromitującą wpadkę w Strzelcach Krajeńskich, gromiąc ostatni zespół ligi 6:0. Dla Tęczy Krosno Odrzańskie była to już ósma porażka z rzędu i przypieczętowanie pozycji na ligowym dnie. Z kolei Chrobry umocnił się w czubie tabeli. Nie najlepsza pogoda nie przyciągnęła na głogowski obiekt tłumów, ale ci, którzy jednak się pofatygowali na Wita Stwosza, nie mieli prawa narzekać. Widzieli długimi momentami efektowną grę i co najważniejsze efektowne zwycięstwo poparte efektownymi bramkami. Pierwsze ligowe gole dla Chrobrego zdobyli w sobotę wychowanek MZKS-u Patryk Kozłowski i Mariusz Wolbaum. Po raz pierwszy, choć tylko w tym sezonie, trafił też Paweł Woźniak, po raz ostatni robiąc to w sezonie 1996/97.

Dwa pierwsze kwadranse wynudziły. Na boisku działo się niewiele. Poczynania głogowian sprawiały wrażenie, jakby ci mieli jeszcze w pamięci sensacyjną porażkę w Strzelcach Krajeńskich z Łucznikiem. Dopiero po upływie 20. minut przewaga pomarańczowo-czarnych rysowała się coraz wyraźniej, choć strzał z dystansu Mateusza Hałambca był jeszcze mocno niecelny, a Paweł Woźniak po wjeździe w pole karne i minięciu Radosława Motykiewicza i tak został zatrzymany przez obrońców Tęczy. Na tym te mieszane uczucia dobiegały końca. W dalszej części pojedynku gra Chrobrego nie pozostawiła nawet cienia wątpliwości co do tego, komu tego dnia należy się zwycięstwo. Wystarczyło trafić do siatki po raz pierwszy i dalsza droga była już z górki, a nie jak do tego momentu pod nią. Ten worek z bramkami został rozwiązany w 35. minucie, choć dość przypadkowo. Wówczas rzut wolny z ostrzejszego kąta egzekwował Mateusz Niedźwiedź. Uderzył mocno, prawie po ziemi, a nie niepokojona przez nikogo futbolówka zatrzepotała w siatce. Raptem 60 sekund później na 2:0 podwyższył Mariusz Wolbaum i w efektowniejszy sposób nie mógł tego uczynić, przymierzając bardzo mocno z obrębu narożnika pola karnego. Przed przerwą podwyższyć mógł jeszcze Krystian Kowalski, który otrzymał od Wolbauma piłkę na 11. metrze, zdążył ją przyjąć, zrobić malutki krok do przodu, ale w tej sytuacji zabrakło trochę centymetrów do precyzji.

Druga odsłona to już tylko dokonywanie dzieła zniszczenia. W 49. minucie na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Konrad Węglarz, a dość płasko bita, podkręcona gała wpadła do bramki tuż przy dalszym słupku. Ten sam zawodnik kilka minut później mógł powiększyć swój dorobek bramkowy, gdy celnym podaniem uruchomił go Jarosław Mikutel, lecz w doskonałej sytuacji sam na sam z Motykiewiczem posłał futbolówkę obok słupka. Za to zebrało mu się trochę od partnerów z ekipy. W 68. minucie z ok. 20 metra w samo okienko trafił Paweł Woźniak. 6 minut później po raz pierwszy w tym sezonie na boisku pojawił się powracający po kontuzji wychowanek głogowskiego klubu Patryk Kozłowski. Pobiegał 11 minut, po czym podwyższył na 5:0, wykorzystując staranne dośrodkowanie od Mikutela, dosyć spokojnie głową umieszczając piłkę w bramce. Kropkę nad „i” postawił w 89. minucie ponownie Węglarz. Piłkę wrzucił w pole karne Adam Filbier, tej pod naporem włączającego się do ofensywy Piotra Błauciaka nie zdołał przechwycić Motykiewicz, więc obrońcy MZKS-u pozostawało posłać ją wzdłuż bramki. Całą akcję szczupakiem zamknął „Węgiel”.